Problem
Katalog produktowy w sześciu językach powstawał ręcznie w InDesignie. Każda zmiana danych to poprawka w każdej wersji językowej, a praca rozproszona między kilka osób. Pierwsze wydanie w tym trybie zajmowało od miesiąca do półtora.
Co zbudowałem
Baza produktów w Excelu i repozytorium zdjęć zasilają generator w Pythonie, który składa strony w HTML/CSS, a Chromium drukuje z nich PDF. Pulpit w przeglądarce uruchamia kolejne etapy: sprawdzenie danych, złożenie, eksport. Osobny skill nadzoruje wprowadzanie danych: tłumaczenia, warianty, kontrola błędów.
Efekt
321 stron. Pierwsze wydanie w dwa tygodnie zamiast miesiąca do półtora, kolejne edycje znacznie szybciej. Dodanie języka nie zmienia ani narzędzi, ani czasu generowania. Grafik robi layout i zdjęcia, dane wprowadza jedna osoba, a zmiana w arkuszu od razu trafia do wszystkich wersji.
Jak to działa
Układ strony to szablon HTML/CSS. Zmiana typografii albo siatki to jedna poprawka w szablonie, nie w 321 stronach.





